Westerplatte.pl - Wojskowa Składnica Transportowa

Owiana legendą
Historia Wartowni nr 1 na Westerplatte

Utworzenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej

Wydarzenia związane z narodzinami polskiego terenu Westerplatte można odnaleźć w wielu pracach naukowych i publicystycznych.

Warto odnotować z archiwalnych dokumentów (AP Gd., sygn. 259/1581), iż powierzchnia terenu Westerplatte w 1926 r. liczyła 672 tys. m2, szerokość w najszerszym miejscu - 560 m, długość brzegu morskiego - 1730 m, długość granicy nad kanałem portowym - 2000 m (w tym nieogrodzonej 400 m), długość granicy lądowej (od południa) - 165 m. Powierzchnia składów basenowych wynosiła łącznie 4560 m2, w tym północnych - 2760 m2, zaś południowych 1800 m2. Na obszarze Westerplatte zlokalizowanych wówczas było 8 budynków rządowych, 4 budynki prywatne oraz 19 schronów amunicyjnych.

Na początku lat dwudziestych, po długotrwałej niewoli rodziła się nasza Ojczyzna. Traktat wersalski, tworzący Wolne Miasto Gdańsk, przyznał Polsce prawo do niewielkiego dostępu do morza. Uchwała Ligi Narodów z 14 marca 1924 roku oraz zawarte między Polską a Gdańskiem umowy zapewniły Polsce prawo stworzenia w Gdańsku na Westerplatte - półwyspie położonym u wejścia do portu gdańskiego - Wojskowej Składnicy Tranzytowej, z możliwością wybudowania basenu amunicyjnego przeznaczonego do przeładunku materiałów wojennych, importowanych z zagranicy do Polski drogą morską.

Dla ochrony i bezpieczeństwa prac przeładunkowych w Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte Polska otrzymała prawo stacjonowania tam załogi wojskowej. Jej liczebność określona została uchwałą Ligi Narodów w dniu 9 grudnia 1925 roku. Wynosić mogła 66 szeregowców, 20 podoficerów i 2 oficerów.

Teren oddany Polsce w bezpłatną "wieczystą dzierżawę", nie miał praw eksterytorialnych, a Polska nie budować na nim żadnych umocnień polowych i fortyfikacji.

Ogrodzenie terenu Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte od strony kanału amunicyjnego, wzdłuż kanału do wjazdowej bramy kolejowej, stanowił mur z czerwonej cegły, wysokości 2 metrów. W murze zamontowano dwie bramy i kilka furtek. Na bramie głównej umieszczono godło polskie z napisem "Wojskowa Składnica Tranzytowa". W poprzek torów kolejowych, aż do samego morza, teren ogrodzony był płotem i zasiekami z drutu kolczastego, ciągnącymi się poprzez plażę do morza.

Od stacji kolejowej wzdłuż morza, aż do wysokości położenia willi oficerskiej, usypane były trzy kolumny wałów porośniętych wikliną, między którymi biegły tory kolejowe do usytuowanych tam magazynów broni i amunicji. Było ich 19. Wały stanowiły zabezpieczenie przed ewentualną eksplozją któregoś z magazynów. Każdy z magazynów mógł pomieścić skrzynie z amunicją z 3-4 wagonów. Za bramą kolejową od strony Składnicy znajdował się posterunek wartowniczy, stacja kolejowa należąca do Składnicy oraz magazyn o długości dwóch wagonów kolejowych z odprowadzonymi torami do przechowywania generatora służącego do transportu amunicji ze statków przypływających do basenu amunicyjnego. Wzdłuż tegoż basenu, od strony morza, znajdowały się dwa magazyny i biegły tory kolejowe, a od przeciwnej strony usytuowany był jeden magazyn z dochodzącymi do niego torami kolejowymi. U szczytu basenu amunicyjnego od strony lądu znajdował się teren odgrodzony od Składnicy Tranzytowej płotem z drutu kolczastego. Tam mieściła się siedziba celników portowych, obsługiwana przez gdańszczan. Obsługa ta obejmowała jedynie statki niemieckie, lecz gdy do basenu amunicyjnego zawijały statki z materiałem dla Polski, celnicy opuszczali budynek.

Przy głównej bramie wjazdowej na teren Wojskowej Składnicy Tranzytowej mieściła się wartownia "Schupo" (policji gdańskiej), której celem początkowo była ochrona polskiej placówki. Twarde, o żużlowej nawierzchni drogi prowadziły od bramy wjazdowej do willi oficerskiej i dalej do elektrowni. Odgałęzienie drogi twardej przy bramie wjazdowej dochodziło również do pobudowanej później wartowni nr 2, która mieściła się przy kanale portowym. Wokół ogrodzenia terenu Westerplatte oraz wzdłuż morza biegły ścieżki wydeptane, umożliwiające dotarcie do poszczególnych urządzeń na terenie Składnicy. Teren Westerplatte był bardzo lesisty, z dużą ilością krzewów.

W willi oficerskiej znajdowały się mieszkania oficerskie. Był to budynek z muru pruskiego na pół cegły, wypełniony drewnem, podpiwniczony, dwupiętrowy. .Na południu od willi oficerskiej, w dawnym budynku letniskowym (Kurhaus) znajdowało się kasyno podoficerskie z tarasem na jednym końcu i salą gimnastyczną na drugim. Wewnątrz wydzielono sale do odprawiania nabożeństw dla wojska, kuchnię i kasyno. Na piętrze znajdowały się warsztaty szewsko-krawieckie i magazyn mundurowy. Obok kasyna była przybudówka, w której mieściła się kuźnia oraz warsztat ślusarski. Około 300 metrów na zachód od willi oficerskiej znajdował się budynek piętrowy przeznaczony na mieszkanie dla starszych podoficerów. Na placu między willami oficerską i podoficerską, w budynku po wczasowiczach, były pomieszczenia dla żołnierzy i kadry liniowej. Wejście dla kadry liniowej usytuowane było od strony willi oficerskiej, natomiast od strony morza i willi podoficerskiej rozmieszczono wejścia do budynku dla żołnierzy.

Na południe od starych koszar w stronę kanału położony był budynek administracyjny, w którym znalazły swe miejsce: kuchnia żołnierska, magazyn żywnościowy dla załogi, wartownia, kancelaria dowódcy Składnicy, gabinet lekarski i mieszkanie szefa kompanii. Żołnierze spożywali posiłki w miejscu zakwaterowania. Na północ od starych koszar, w stronę morza, stały dwie wille piętrowe nie używane przez załogę Składnicy, a na wschód od kasyna podoficerskiego znajdowała się muszla, w której niegdyś, zanim urządzono tu Składnicę, odbywały się koncerty dla wczasowiczów. Cały teren oświetlony był prądem dostarczanym z elektrowni na Westerplatte. Dookoła Składnicy zainstalowano niewidoczną sieć alarmową, a na tablicy rozdzielczej w starej wartowni sygnalizowane było miejsce przerwania sieci. Przerywanie takie powodowane było często siadaniem dużej ilości ptaków, bądź też pomyleniem drogi przez obcokrajowców podczas postoju statków w basenie amunicyjnym, kiedy był zarządem portu gdańskiego. Przerywanie sieci było bardzo kłopotliwe, ponieważ zmuszało do wysyłania patrolu w celu zbadania przyczyny alarmu. Usytuowanie Westerplatte umożliwiało od strony Nowego Portu dobrą obserwację poczynań przeprowadzanych na terenie Składnicy. Dla uniemożliwienia, bądź też utrudnienia obserwacji terenu z zewnątrz, rozpoczęto w 1933 roku wykonywanie mat wiklinowych szerokości 1,5 metra i długości do 3 metrów. Były one rozwieszane na drzewach na Westerplatte.

Trwało tak do marca 1933 roku. W godzinach wieczornych 6 marca tegoż roku w I Baonie Morskim w Wejherowie został nagle zarządzony alarm bojowy dla określonej uprzednio grupy żołnierzy, w której między innymi znajdował się również późniejszy dowódca wartowni nr 3 na Westerplatte - plutonowy Jan Naskręt. W ten późny marcowy wieczór na placu koszarowym I Baonu Morskiego zgrupowało się około 120 żołnierzy. Wraz z podoficerami i oficerami udali się w pełnym ekwipunku bojowym w kierunku Śmiechowa, gdzie był zlokalizowany teren ćwiczeń wojskowych. Przybyłe z Marynarki Wojennej samochody ciężarowe przewiozły całą grupę do portu wojennego na Oksywiu. W godzinach nocnych zostali załadowani na okręt transportowy Marynarki Wojennej "Wilia" i pod dowództwem komandora Adama Mohuczego przewiezieni na teren Westerplatte. W czasie przepływania z portu na Westerplatte podano do wiadomości cel alarmu i miejsce stacjonowania. Okazało się, że w sile jednej kompanii piechoty z ciężką bronią maszynową stanowić będą wzmocnienie dotychczasowego składu załogi na WST. Decyzja władz polskich dotycząca wzmocnienia załogi była następstwem wzrastającego napięcia w stosunkach polsko-gdańskich, tuż po objęciu władzy przez Hitlera w Rzeszy Niemieckiej wiosną 1933 roku. Zaczęły bowiem pogłębiać się nastroje antypolskie, podsycane głównie przez propagandę hitlerowską, a akty prowokacyjne stawały się coraz liczniejsze i bardziej brutalne. A kiedy Rada Portu i dróg Wodnych rozwiązała policję portową, której służyli też Polacy, Rząd Polski zdecydował się postawić tamę dalszej eskalacji wydarzeń poprzez okazanie siły.

Doraźne wzmocnienie polskiej załogi na półwyspie wywołało wielkie poruszenie w Gdańsku. Nawiązano wnet rozmowy polsko-gdańskie, w których dominowało negatywne stanowisko senatu Wolnego Miasta Gdańska wobec zaistniałego faktu wzmocnienia placówki. Spory trwały blisko dziesięć dni, podczas których okręt "Wilia" stał zacumowany w basenie amunicyjnym na Westerplatte. Wreszcie w wyniku przeprowadzonych rozmów zapadła decyzja powrotu okrętu wraz z żołnierzami do Gdyni. Większość odpłynęła, jednak nie wszyscy. Pozostał między innymi, wówczas jeszcze w stopniu kaprala zawodowego, Jan Naskręt. Nowo przybyłych żołnierzy oprowadzono po terenie Westerplatte. Duże wrażenie wywarło na wszystkich położenie Składnicy Tranzytowej wśród lasów oraz pierwsze zetknięcie się większości przybyłych żołnierzy z morzem.