Westerplatte.pl - Wojskowa Składnica Transportowa

Niemieckie prowokacje wobec Wojskowej Składnicy Tranzytowej

Od 1931 r. Wojskowa Składnica Tranzytowa była stałym obiektem zainteresowania gdańskiej policji śledzącej życie załogi, o czym świadczą zapisy zachowane w materiałach archiwalnych. Oto przykłady takich wydarzeń:

"Dnia 24 lipca 1931 pełniący służbę wartownika na posterunku nr 2 nad basenem, na 15 minut przed zmianą, idąc wzdłuż parkanu do dzwonka alarmowego nr 4 usłyszał cichy strzał i świst pocisku, przelatujący nad głową na wysokości mniej więcej dwóch metrów. Pocisk padł z przeciwległej strony kanału, najprawdopodobniej z ogrodu znajdującego się przy Urzędzie Pilotów".

O powyższym zajściu zameldował dowódcy warty strz. Stanisław Okoński, pełniący służbę wojskową od 14 marca 1930 r..

Dnia 2 czerwca 1932 r. komendant kpt. Jan Lityński w piśmie do szefa Wydziału Wojskowego pisał:

"...Melduję panu pułkownikowi, że policja gdańska, pełniąca służbę pod murami Westerplatte, śledzi szczegółowo życie załogi WST i spostrzeżenia swoje przesyła częściowo telefonicznie swoim przełożonym. Wobec powyższego proszę o spowodowanie dostarczenia mi przez Główną Składnicę Zaopatrzenia Inżynierii aparatu podsłuchowego, który by umożliwił stwierdzić, jakie spostrzeżenia są przez nich zbierane i co ich najwięcej interesuje. Podsłuch taki jest zupełnie możliwy mając taki aparat, ponieważ ich linia telefoniczna z posterunku prowadzi obok linii naszej łączącej Westerplatte z Komendantem Generalnym w Gdańsku i druga z centralą miejską. Podsłuch przy pomocy radioodbiornika jest wprawdzie równie możliwy, lecz tylko w tym czasie, gdy stacje foniczne Warszawa i Gdańsk nie są czynne".

Dnia l czerwca 1932 r. do Szefa Oddziału II Sztabu Głównego w Warszawie:

"...Melduję Panu Pułkownikowi, że w dniu 28 V na Westerplatte między godz. 21-21.30 wartownik na posterunku Nr 3 (nad morzem) strzelec Sierostawski Łucjan będąc koło muru wschodniego posłyszał kroki zbliżających się osób. Schowany za murem dostrzegł nadchodzących 4 policjantów gdańskich, którzy po zbliżeniu do zasieków łączących się z murem stanęli i obserwowali teren Westerplatte. Jeden z nich objaśniał innych o drodze wartownika. Wypowiedział m.in. te słowa: "Von dieser mauer ab, geht der Posten bis an die Badeanstalt am Tage und m der Nacht". [0d tego muru aż do łaźni są rozmieszczone posterunki w dzień i w nocy...]. Policjanci zatrzymali się na wspomnianym miejscu mniej więcej 5 minut. W tymże samym dniu podoficer służbowy sierż. Toporowicz widział policjanta obserwującego teren Westerplatte przy pomocy lornetki z tego miejsca. 31 V br. około godz. 23.25 przybita do brzegu koło zasiek oddzielających basen od rejonu czerwonego, po stronie basenu łódka, z której wysiadło 5 mężczyzn. Wymienieni przez prawie godzinę znajdowali się przy zasiekach i kilka razy podchodzili aż do furtki prowadzącej do basenu".

20 czerwca 1932 r. meldowano do Komisarza Generalnego RP w Gdańsku:

"...W dniu 18 czerwca br. o godz. 8.00 przejeżdżała kanałem portowym wzdłuż Westerplatte wycieczka młodzieży na statku "Falke". W czasie tym południowa część basenu Westerplatte była obsadzona przez oddział wojskowy polski, gdyż w dniu tym przewidziany byt eksport materiału wybuchowego. W chwili przejeżdżania około polskiej wartowni przy basenie Westerplatte młodzież zaczęta wznosić okrzyki: ""Polen verrecke". Tego dnia około godz. 17 min. 50 motorówka "Bajka", idąca pod banderą wojenną, została obrzucona przez pasażerów statku "Schwan" w chwili, gdy przepływała około wschodniej części Holmu przez Kaiserhafen, jakimiś twardymi przedmiotami, które jednak nie trafiły w motorówkę, a przed jej dziobem wpadły w wodę. Tegoż dnia o godz. 19.00 przeprawiło się promem przy wejściu na Westerplatte 70 hitlerowców umundurowanych, którzy po przejściu na brzeg uformowali się czwórkami i przemaszerowali do następnego promu około Weichselmunde, poczem przeprawili się z powrotem w kierunku Nowego Portu...".

13 marca 1933 r. dotarła informacja bezimienna, utajniona do dowódcy Westerplatte:

"...l. Na wieży budynku Firmy "Anker" ma się znajdować w okienku posterunek obserwacyjny i alarmowy; 2. Tak samo w budynku Firmy "Prove" w okienku pod dachem, skierowanym na Westerplatte. Posterunki wymienione są zaopatrzone w lornetki i kb., i mają za zadanie przeprowadzania stałej obserwacji Westerplatte oraz komunikowanie się z policją. Przy ulicy Schulstrasse w Nowym Porcie u piekarza Dittmanna ma być umieszczona placówka hitlerowska w sile 7 ludzi, która ma również za zadanie obserwować i prowadzić wywiad na Westerplatte".

12 kwietnia 1933 r. do wiadomości szefa Wydziału Wojskowego Komendanta Generalnego RP w Gdańsku podano:

"...Na podstawie informacji pochodzących od dowódcy plutonu żandarmerii w Tczewie melduję, że dnia 18 marca 1933 r. odbyło się w Lisewie w restauracji Neumana [teren WM Gdańska] zebranie hitlerowców. Na zebraniu omawiano m.in. kwestię opanowania Gdańska przez hitlerowców, co ma nastąpić rzekomo w najbliższych dniach. Ponadto poruszono sprawę załogi polskiej na Westerplatte, której usunięcie planowane jest przez urządzenie sabotażu...".

4 maja 1933 r. powiadomiono szefa Oddziału II Sztabu Głównego w Warszawie:

"...Melduję panu Pułkownikowi, że w dniu 3 maja 1933 r. około godz. 22.00 na Westerplatte po stronie zachodniej od strony morza podpłynęła łódka i przybiła do brzegu na granicy strefy niebieskiej i czerwonej w okolicy dawnych łazienek. Z łódki wysiadło kilka osób, z których paru udało się w strefę niebieską a jeden do strefy czerwonej, gdzie przekroczył druty kolczaste i "wilcze doły". Wartownik zauważywszy to wezwał osobnika do zatrzymania się, a gdy to nie poskutkowało, wystrzelił. Wówczas osobnik powrócił na strefę niebieską i z pozostałymi tam ludźmi siedli do łódki i odpłynęli. W dniu dzisiejszym około godz. 8.15 w okolicy schronu Nr 16 znowu podpłynęła łódź z dwoma ludźmi, którzy wylądowali po stronie strefy niebieskiej i jeden z nich wkroczył w strefę, gdzie robił wrażenie czegoś szukającego. Gdy spostrzegł, że został zauważony przez wartownika (odległość około 400 m), wycofał się na stronę niebieską i wraz z drugim szybko odpłynęli w kierunku latarni morskiej...".

22 stycznia 1935 r. odnotowano wypadek na posterunku:

"...około godz. 13.20 posterunek nr 5, strzelec Dembiński Bernard, pilnujący bram prowadzących z Westerplatte do basenu, został ugodzony pociskiem w hełm stalowy. Strzelec Dembiński w chwili uderzenia pocisku w hełm -stal na torze kolejowym odwrócony tyłem do basenu. Przeprowadzone przeze mnie dochodzenie nie ujawniło winnego, prócz tego, że strzał był słyszany przez jednego z wartowników. [...] Na hełmie w części przedniej górnej, po stronie lewej twarzy, jest widoczne wklęśnięcie podłużne z czterema zagłębieniami i częściowym starciem farby. [...] Długość wklęśnięcia wskazuje na kierunek strzału, który mógł pochodzić od strony kanału (Nowy Port) lub od strony morza. Uderzenie pocisku było stosunkowo słabe, co wskazuje na to, że: l. strzał pochodził z dalszej odległości z broni silnej jak kb. ewentualnie nawet z rykoszetu, lub 2. z broni słabszej jak rewolwer, lecz z bliższej odległości...".

23 października 1935 r. komendant złożył meldunek do szefa Wydziału Wojskowego Komisarza Generalnego RP:

"...o godz. 13.00 wydelegowałem chór. Szewczuka Edwarda do komisyjnego odbioru olejów dla Marynarki Wojennej w Gdyni z Polskiego Towarzystwa Naftowego na Wisłoujściu. Kazałem udać się motorówką nr 1 "Wicher" z równoczesnym zbadaniem sprawności motoru w czasie jazdy, ze względu na dłuższy postój motorówki w garażu. Po powrocie z komisji, chór. Szewczuk motorówkę ze sternikiem matem Ignatowiczem i matem Kłysem odesłał do garażu. Po przybyciu na miejsce zastali garaż zajęty. Okazało się, że oberbaurat Schmidt korzystając z chwili, kiedy garaż był otwarty, polecił swoim robotnikom wtargnąć do wewnątrz, wyrzucić sprzęt stanowiący własność Skarbu Państwa i zająć go. Robotnicy część sprzętu wyrzucili na ląd, poczem wstawili motorówkę Rady Portu, którą przycumowali cumami należącymi do motorówki nr l. [...] ustawili się po obu wewnętrznych stronach garażu w wyzywającej postawie, zagradzając wejście do wewnątrz [...] mat Ignatowicz zrezygnował z wejścia do garażu i udał się motorówką do przystani Polskiego Klubu Morskiego, gdzie pożyczył cumy i tam motorówkę przycumował...".

24 sierpnia 1936 r. komendant meldował szefowi Wydziału Wojskowego Komisariatu Generalnego RP:

"...strzelcy z załogi Westerplatte wyjeżdżający na urlopy, przepustki bądź też do szpitala, skarżą się, że w drodze powrotnej na Westerplatte, są zatrzymywani w pociągach na terenie Wolnego Miasta Gdańska przez celników gdańskich względnie urzędników policyjnych, którzy robią im trudności przy wysiadaniu - twierdząc, iż karta urlopowa, względnie rozkaz wyjazdu nie jest dla nich (urzędników gdańskich) miarodajnym dokumentem, umożliwiającym przejazd do Gdańska." Proszę o wyjaśnienie, jakim dowodem względnie legitymacją, mają się strzelcy legitymować, by uniknąć zatargów z urzędnikami gdańskimi".

O sytuacji na Westerplatte w sierpniu 1939 r. meldował mjr Sucharski szefowi Wydziału Wojskowego Komisariatu Generalnego RP:

"..Melduję o spostrzeżeniach z frontu w dniu 3 sierpnia między godz. 21.45-23.00 chór. Gryczman Jan, będąc przy posterunku Nr 5 nad kanałem, zauważył wjazd jakiegoś statku (którego flagi rozpoznać nie mógł) z morza do strefy wolnocłowej. Światła po drugiej stronie kanału (w rejonie wieży pilotów) pogasły, mimo to jednak zauważył wychodzące grupy ludzi z rejonu strefy wolnocłowej, którzy nieśli jakieś przedmioty. Odniósł wrażenie, że byli to ludzie ze statku. Liczbę ich określił na około 40 ludzi. Dnia 3 sierpnia wieczorem, do mieszkania u.c. Repelowicza Jana (koszary - Nowy Port) przyszły żony mieszkających tam listonoszów poczty polskiej - Lisa i Rzepki, i zakomunikowały żonie Repelowicza o rzekomo poufnym okólniku poczty, by rodziny pracowników pocztowych w możliwie krótkim czasie opuściły teren gdański i udały się jak najdalej w głąb kraju, zabierając ze sobą tylko najniezbędniejsze rzeczy. Informacje te wywołały pewien niepokój wśród rodzin pracowników Westerplatte, którzy tam jeszcze mieszkają...".

Meldunek z sierpnia 1939 r.:

"...po godz. 22.00 w dniu 10 sierpnia wartownik na posterunku Nr 2 kpr. Majcher Jan będąc pod garażem elektrogeneratora usłyszał głośniejszą rozmowę z kierunku południowo--wschodniego rogu muru, w rejonie warsztatów Rady Portu. Przybywszy natychmiast na schodki w/wym. rogu wartownik zobaczył na drodze stojącego schupowca z osobnikiem cywilnym i usłyszał następującą rozmowę w języku polskim: "To pan jest starszy strzelec?", na co cywilny odpowiedział "tak". Schupo wezwał osobnika cywilnego do pójścia z nim, a skoro cywilny wzbraniał się pójść, schupo wezwał gwizdkiem drugiego policjanta i razem poszli w kierunku bramy nr l Westerplatte. Wartownik na posterunku nr l nie zaobserwował wejścia w/wym. do wartowni przy bramie głównej Westerplatte. Należy przypuścić, że zaaresztowany został przewieziony łódką na drugą stronę kanału. Równocześnie melduję, że wyżej wymieniony osobnik cywilny nie jest ze składu załogi Westerplatte, gdyż znajdujący się w Szpitalu Morskim w Gdyni legioniści Nowak Jan i Grudzień Józef - będą zwolnieni dopiero w dniu 12 bm - co oświadczono telefonicznie ze Szpitala Morskiego plut. Magdziarzowi w dniu 10 bm o godz. 11.30, który z mego rozkazu zasięgał informacji w sprawie ich powrotu...".
Mjr Henryk Sucharski z oficerami i podoficerami

16 sierpnia 1939 r.:

"...że w forcie Weichselmunde znajdują się działka przeciwpancerne. Stwierdziłem to osobiście wracając wczoraj wieczorem z Gdańska. W bramie fortu Weichselmiinde stał duży ciężarowy samochód, a na nim zauważyłem dwa działka (przypuszczalnie są to działka ppanc.). Obok samochodu stała obsługa w mundurach jakie zauważyliśmy jadąc do Gdańska (te rzekomo lotnicze)".