Westerplatte.pl - Wojskowa Składnica Transportowa

Akcja wzmocnienia załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej

W początkach lat trzydziestych w WM Gdańsku zaczęły się pogłębiać nastroje antypolskie, podsycane głównie przez propagandę hitlerowską, wobec czego zachodziła konieczność wzmocnienia stanu załogi. Agresywne poczynania na terenie WM Gdańska przez organizacje hitlerowskie terroryzowały ludność polską. Budynki smarowano smołą znakiem hakenkreuz, dokonywano napadów. Policja gdańska we wszystkich tych wypadkach była po stronie hitlerowców. Akty prowokacji stawały się coraz liczniejsze i bardziej brutalne. Kiedy zaś Rada Portu i Dróg Wodnych rozwiązała policję portową, w której służbę pełnili również Polacy, Rząd Polski zdecydował postawić tamę dalszej eskalacji wydarzeń.

6 marca 1933 r. o godz. 7.45 do basenu na Westerplatte wpłynął ORP "Wilja", mając na pokładzie 120 żołnierzy z Batalionu Morskiego, jako wzmocnienie załogi WST. Wyokrętowanie wojska nastąpiło o godz. 8.45. Dowództwo nad całym terenem WST, łącznie z rejonem basenu, tj. strefy niebieskiej, objął odkomenderowany z Dowództwa Floty mjr Wnuk.

7 marca Senat WM Gdańska w nocie przesłanej na ręce Wysokiego Komisarza Ligi Narodów oskarżył Polskę o naruszenie umowy z 22 czerwca 1921 r. - o stanie liczebnym polskiej załogi.

W ciągu następnych dni dalsze protesty i oskarżenia napływały pod adresem władz polskich, odbywały się również spotkania i rozmowy na szczeblu dyplomatycznym, w celu rozwiązania zaistniałego kryzysu.

Mimo żądań władz gdańskich uwolnienia basenu na Westerplatte na użytek Rady Portu i Dróg Wodnych, strona polska stanowczo odmawiała, motywując przedłużony pobyt ORP "Wilja" awarią silników, a później zapowiadanym załadunkiem materiałów wojennych do Estonii.

14 marca Prezydent Senatu WM Gdańska Ernst Ziehm złożył w Sekretariacie Ligi Narodów trzy noty, protestując przeciwko: 1) pozostawieniu ORP "Wilja" w basenie Westerplatte; 2) przetrzymywaniu basenu przez władze polskie, oraz 3) dokonywanym na terenie Westerplatte umocnieniom i uzbrojeniom.

15 marca Senat WM Gdańska powiadomił Komisarza Generalnego RP o mającej nastąpić wizytacji Westerplatte przez prezydenta Policji lub któregoś z jego zastępców. Odpowiedź polska była negatywna, a mjr Wnuk dostał polecenie nie wpuszczania na teren Westerplatte nikogo z Gdańskiej Policji bez specjalnego rozkazu Dowódcy Floty.

Tego samego dnia Senat WM Gdańska otrzymał od prezydenta Senatu Ziehma przebywającego w Genewie, następujące instrukcje: przekazać policję portową Radzie Portu i Dróg Wodnych oraz zaniechać wizyty Policji na Westerplatte. Jednocześnie strona gdańska zapewniła władze polskie o ochronie strefy portowej przed jakimikolwiek incydentami ze strony ludności cywilnej.

Wobec przywrócenia sytuacji, jaka mniej więcej istniała przed wywołanym kryzysem i po zapewnieniach władz WM Gdańska, że w przyszłości nie będą wysuwane z tego powodu żadne pretensje przeciw Polsce, rząd polski postanowił sprawę zakończyć.

16 marca, o godz. 22.40 ORP "Wilja" opuściła basen na Westerplatte, zabierając na pokładzie 100 żołnierzy, pozostawiając 20 ludzi w Składnicy. Z tym momentem kpt. Lityński przejął ponownie komendę nad Wojskową Składnicą Tranzytową.

Doświadczenia wynikłe z powyższego kryzysu miały dalekosiężne i dodatnie skutki. Podczas pobytu wzmocnionej załogi na Westerplatte, zostały rozbudowane umocnienia palowe, które jednak nie uszły uwadze władz gdańskich. Po załatwieniu zatargu, musiały być one na żądanie Wysokiego Komisarza Ligi Narodów pod presją Senatu usunięte, co zresztą zostało wykonane. Okazało się bowiem, że tego rodzaju system obronny jest trudny, jeżeli niemożliwy do ukrycia. Stąd komendant, kpt. Lityński w liście tajnym do Dowódcy Floty w Gdyni z dnia 16 maja 1933 r. stwierdził, że obrona Westerplatte musi być oparta przede wszystkim na umocnieniach stałych, o mocnych piwnicach przystosowanych do obrony, w których może być umieszczona na stałe broń i amunicja. Był to początek rozważań i dyskusji, które w konsekwencji doprowadziły do stworzenia planu i systemu obrony, który dobrze zdał egzamin w 1939 r.

Warto w tym miejscu stwierdzić, że przed wybudowaniem wartowni i koszar prócz służby wartowniczej zabezpieczała teren WST przed wtargnięciem osób obcych sieć alarmowa. Od strony lądu wzdłuż kanału w kierunku bramy głównej i dalej do budynku stacji kolejowej - przeciągnięty byt cieniutki drut miedziany w izolacji czarnej emalii nad ziemią na wysokości 0,5 metra. Trasa tego przewodu podzielona była na dziesięć odcinków, połączonych ze stacyjką dziesięcioklapkową znajdującą się w wartowni. W przypadku przerwania przewodu uruchamiany był burczyk z numerem tego odcinka. Natychmiast wysyłany był na ten odcinek patrol w celu stwierdzenia przyczyny. Zdarzało się, że w czasie jednej zmiany służby wartowniczej takich alarmów bywało kilka"'.

Latem 1939 r. z materiału drzewnego wykonano dodatkowo szereg umocnień i stanowisk obronnych, takich jak: rowy strzelnicze, wykopy na schrony drewniano-ziemne, potykacze i tzw. wilcze doły - pułapki.